Jeśliby posłużyć się podstawowym modelem emocji, wyszłyby 4 główne: radość i, jak to mówią moi klienci, „no i te złe”: smutek, strach i złość. Wiele razy już pisałam o tym, że wszystkie emocje są dobre, wszystkie czemuś służą, a to co odczytujemy za destrukcyjne działanie emocji to raczej efekt ich tłumienia.

Najczęstszym problemem z jakim mierzą się moi klienci, to konflikt. Niestety jest tu dość wyraźna różnica pomiędzy mężczyznami a kobietami. Piszę “niestety”, bo jestem zwolenniczką teorii socjalizacji, która te kulturowe różnice definiuje. Dlatego od razu zaznaczam, to nie jest tak, że jak jesteś kobietą, musisz zachować się tak a nie inaczej, a jak mężczyzną to odwrotnie. Zawsze masz wybór. Różnice wynikają bardziej z procesu wychowania, socjalizacji niż są zdeterminowane jakoś biologiczne, a raczej, nieodwracalnie. Jednak, rzeczywiście częściej spotkam się z tym, że kobiety mają problem ze łzami w trakcie kłótni a mężczyźni z agresją. Efekt jest taki, że jedni, gdy walczą o swoje potrzeby w ułamku sekundy zalewają się łzami a drudzy rozpętują bitwę, która rani. Tak czy inaczej, problem zostaje nierozwiązany.

W pierwszym wypadku, myślę, że chodzi o stłumioną złość. Jak ktoś następuje nam na odcisk (przekracza jakąś naszą granicę), biologicznie musi pojawić się złość. Emocja obrony naszych granic. Energia do działania. Z jakiegoś powodu, w tym wypadku, zostaje szybko stłumiona i zalana łzami. Te powody mogą być różne, może w dzieciństwie byliśmy karani za wyrażanie złości, może gdzieś słyszeliśmy, że jest ona niegodna człowieka, może kiedyś nasza złość doprowadziła do zdarzenia, które nam szczególnie zapadło w pamięci jako przykre. Teraz jesteśmy dorośli i mamy szansę zweryfikować nasze sposoby reakcji. Kiedyś, być może, brak wyrażania złości nawet nam służył (jako dzieci jesteśmy słabsi i raczej musimy się dostosowywać do tego czego oczekuje od nas otoczenie), dziś już niekoniecznie (bo np. doprowadza nas do łez co skutecznie wstrzymuje nasze działanie w kierunku obrony).

Jaki jest na to sposób? Ja zawsze proponuję klientom ćwiczenie na „wyłapywanie” tej krótkiej chwili, w której złość się pojawia, tuż przed łzami. To nie jest łatwe, wiele lat blokowania tej emocji, skutecznie nas od niej odłączyło ale czasem się udaje. Jak już zaczniemy ją wyłapywać, proponuję by starać się tę chwilę przedłużyć. Jak najdłużej w złości wytrwać zanim opadniemy z sił i pojawią się łzy. To co może pomóc to samo zauważenie złości. Dzięki temu:

– skupi uwagę na nas samych a zdejmie od adwersarza,

– pozwoli zapanować nad kolejno pchającą się emocją (smutkiem),

– skontaktuje nas z korą nową mózgu, a więc częścią odpowiedzialną za rozumowanie, co z kolei, pozwoli na mentalne zadanie, np. pytanie „kto tu jest ten zły”. To może pozwolić utrzymać energię ZŁOŚCI.

A potem już tylko ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, jak zwykle.

W drugim przypadku, gdy złość przeradza się w agresję, przyczyną może być stłumiony smutek. Gdy od najmłodszych lat musisz “być dzielny”, gdy nie wolno Ci się „mazgaić, bo to wstyd” lub „nie ma co płakać, trzeba działać” w sytuacjach, które powodują smutek, tłamsimy go, nie przeżywamy. Smutek stłumiony, gromadzi się, kumuluje by z czasem przekształcić się w agresję.

To także może być tłumiona złość, np. z lęku, że „zrobię coś czego będę żałować” lub że „emocje mną zawładną i przejmą kontrolę nad rozumem”. W tej sytuacji kumulowana, niezużyta złość, z czasem wybuchnie agresją. Paradoksalnie, ludzie w obawie przed gwałtownym zachowaniem, tłumią złość, co właśnie do tego zachowania prowadzi.

W tym wypadku ćwiczenie wygląda podobnie:

– zaczynamy od wychwytywania złości w każdym momencie, gdy się tylko pojawi jej zalążek,

– potem przytrzymujemy ją np. nazywając (jak w poprzednim przykładzie).

– Z czasem, jak już będziemy to potrafili, uczymy się korzystać z niej. Zaczynamy od zadania sobie pytania: „skoro czuję złość, znaczy, że nie jest ok. Pytanie, co jest nie ok, przed czym ona nas chroni, przed czym ostrzega, co się dzieje?”.

– Przedostatnim krokiem jest pytanie, czy chcę coś z tym zrobić.

– Ostatnim, działanie (lub jego zaniechanie).

Przykład:

Jestem w pracy. Szef woła mnie do siebie. Mówi o tym jak moja praca go nie satysfakcjonuje. Niby ok, ale czuję narastającą złość, co może oznaczać, że szef, być może, w jakiś sposób narusza moje granice. Może mówić używając obraźliwych określeń, może swoją postawą okazywać pogardę, może używać nieprawdziwych argumentów itp. Staramy się to wychwycić.

Teraz czas ma moją decyzję: czy chcę coś z tym zrobić i co, czy jednak wolę nie reagować. Dla zrealizowania swojego postanowienia potrzebna nam energia, którą właśnie dostajemy od uczucia złości – energia do działania (by się obronić) lub do zaniechania działania (by móc wytrzymać z zaciśniętymi w milczeniu ustami).

Świadome podejmowanie decyzji jest czymś co czyni nasze życie dobrym. Nie zawsze musimy walczyć o siebie, ale zawsze warto tę decyzję świadomie podjąć.

Złość to moja ulubiona emocja, pełna energii, siły i sprzeciwu. Wszystko po to by nasze życie było lepsze. Złość, która nie przerodziła się w agresje działa asertywnie. To nie jest samolubne dążenie do zaspokojenia swoich potrzeb. To jest dążenie do pewnej harmonii, w której moje i innych potrzeby są zauważane.

Call Now Button

Pin It on Pinterest

Share This